Tym razem nie będzie wpisu o konfiguracji menedżera reklam, kampanii na instagramie, czy dobrych praktykach. Dzisiejszy wpis będzie zbiorem moich przemyśleń odnoszących się do świadomości przedsiębiorców na temat marketingu internetowego, a dokładniej marketingu w mediach społecznościowych.

Miałem ostatnio okazję prowadzić kilka szkoleń oraz konsultacji z zakresu marketingu w mediach społecznościowych, czy kampanii płatnych dla firm z różnych branż. Dodatkowo spotykam się i rozmawiam z wieloma osobami zainteresowanymi moimi usługami i uważam, że w Polsce nadal jest bardzo niska świadomość tego, jak ważne w komunikacji z odbiorcami (potencjalnymi i obecnymi klientami) są media społecznościowe.

Wiele osób nadal myśli, że wystarczy mieć firmę, a klienci sami zaczną do nich przychodzić. Nie zdają sobie sprawy, że czasy produktów na kartki i stania godzinami w kolejkach do jednego sklepu już dawno się skończyły. Mam wrażenie, że w niektórych branżach jest więcej usługodawców niż usługobiorców. Takie podejście może być bardzo złudne, bo teraz może być bardzo obfity moment dla firmy i szef uważa, że takich działań nie potrzebuje. Kiedy jednak przyjdzie gorszy okres, to nagle się okaże, że nie ma skąd pozyskiwać nowych klientów, a rynek nawet nie wie o Twoim istnieniu.

Być to może ja żyję po prostu we własnej bańce informacyjnej otoczonej marketingiem internetowym. W tej bańce każdy zna moc sprawczą social media, Może dopadła mnie klątwa wiedzy i po prostu nie pamiętam, jak to jest nie wiedzieć tego, że pozyskiwanie klientów przez internet jest szalenie ważne i nie należy tego źródła lekceważyć.

Jak wyglądają media społecznościowe chociażby w branży gastronomicznej?

Myślę, że 90% mediów społecznościowych w tej branży wygląda w ten sposób, że wrzucane są tylko zdjęcia potraw i pustych sal przygotowanych na wesela, czy inne wydarzenia. Nikt nie myśli o tym, żeby się wyróżnić, bo przecież mogą zrobić coś źle i nie ma potrzeby się wychylać (lepiej robić to, co wszyscy). Często nawet słyszę stwierdzenia takie jak „nie będziemy tak robić, bo konkurencja zobaczy, że nam dobrze idzie i będą robić to samo”.

I później tacy ludzie mówią, że wrzucają cały czas zdjęcia, ale to nie działa. Puszczali reklamę za 100 zł i nie było odzewu, więc Facebook i Instagram nie sprzedaje.

No dobra, to czym takim lokal z jedzeniem może się wyróżnić? Z pewnością nie czternastym zdjęciem tego samego dania.

Wystarczy trochę pomyśleć. Przecież możemy poza kolejnym zdjęcia z przygotowań do imprezy. Pokazać na krótkim wideo ile pracy należy włożyć, żeby goście weselni przyszli „na gotowe”. Przedstawić każdego pracownika lub nowego pracownika, napisać czym się w firmie zajmuje i jakie jest jego/jej hobby. Zrobić zdjęcia pracowników odbierających świeży towar od dostawcy, czy nawet pokazać naszej publice naszego dostawcę, jeżeli jest lokalny i niszowy. Można postawić aparat w rogu sali i zrobić timelapse z przygotowań. Pokazywanie (za zgodą) zadowolonych klientów. Przede wszystkim pokazywanie twarzy!

To nie jest jakaś fizyka kwantowa. A myślenie, że nie robię tak, bo konkurencja zobaczy i nas skopiuje — woła o pomstę do nieba.
Dwie rzeczy. Jeżeli zrobicie coś super i to zadziała, to konkurencja nawet jak Was skopiuje, to zawsze będzie druga, a Wy musicie myśleć o sobie. Po drugie pamiętaj, że nie robisz biznesu dla konkurencji. Konkurencja Ci nie płaci, robią to klienci.

Stosunek firm do digital marketingu.

Zauważyłem również, że mentalność w Polsce jest bardzo negatywna i asekuracyjna wobec marketingu internetowego. Ale czy to tylko wina przedsiębiorców? No nie do końca.

Uważam, że w Polsce branża marketingowa ma bardzo złą sławę z jednego prostego powodu. Jest bardzo niski próg wejścia — praktycznie zerowy. Przecież, jak ktoś, kto się nie zna i popatrzy na obsługę mediów społecznościowych, to zaraz rzuci tekstem: „Dodawanie postów na fanpage? Przecież to można robić w 10 minut dziennie. Sam to mogę robić, a jak chcesz to robić dla mnie to 10 postów w miesiącu za 300 zł”.
Nawet sobie nie zdajecie sprawy, jak lwią część rynku stanowią takie osoby, które nawet nie interesują się branżą i nie wiedzą, jak do tematu podejść, ale świadczą takie usługi. Oczywiście rynek jest wolny i każdy może robić (praktycznie), co chce. Jednak później firmy, które są mega profesjonalne, a ich działania są poprzedzone analizą i badaniem rynku oraz wdrożone w oparciu o ustaloną strategię działań, tracą zaufanie, bo przecież są z tej samej branży.

A Ty co sądzisz o obecnym rynku i jego stosunku do marketingu w internecie i w mediach społecznościowych? Jeżeli się ze mną nie zgadzasz to też dobrze! Ten wpis nie ma być obojętny. Ma być katalizatorem do dyskusji, czy własnych przemyśleń. 

 

Jeżeli nie wiesz co media społecznościowe, czy kampanie reklamowe w internecie mogą Ci dać, to napisz do mnie w wiadomości prywatnej albo na mail kontakt@marcelkowalkowski.pl, a być może będę w stanie Ci pomóc.

Znajdziesz mnie również tutaj: